Szkoła wizażu - PSSW
04/09/2008Zastanówmy się: kim jest prawdziwa kobieta? Jako feministka mogę powiedzieć, że każda kobieta jest po prostu kobietą, ni mniej ni więcej prawdziwą – po prostu jest. Ale w odbiorze kulturowym liczy się wizaż i image, więc oczywiście nie widzę problemu w tym, by bawić się stylem. Szkoła wizażu podpowiada, jakie w danym sezonie kolory i formy czynią właściwą oprawę kobiecości.
Jako się rzekło, jestem feministką – na wesoło i na kolorowo, więc odpowiedni wizaż jest nieodzownym elementem mojej płci kulturowej;-)
Jaki to wizaż? Dla mojej bliskiej przyjaciółki szkoła wizażu stała się wyrocznią – jest profesjonalną stylistką i wizażystką, zawsze może mi coś podpowiedzieć. Ja jednak jestem dość uparta, więc koleżanka jedynie sugeruje mi, jak szkoła wizażu podpowiedziała mi doszlifowanie mojego stylu. A styl ten to: kolory, kolory, jeszcze raz kolory. I bezwzględnie kiecki! Nie jestem feministką, która chce wygryźć facetów z ich ról i ciuchów, z przyjemnością noszę spódnice, spódniczki, suknie i sukienki. W efekcie wyglądam raczej jak papużka, co to ma raczej pstro w głowie niż bojowniczka o prawa ludzkości. Ale to niczemu nie przeszkadza.
Zimą jest trudniej zachować ten look – w sklepach znaleźć można przeważnie szaro-burą odzież chroniącą przed termicznymi spadkami i śniegiem. A jeżeli pojawi się coś sympatycznego, to na pewno nie nadaje się dla osoby, która jeździ komunikacją miejską, poruszą się piechotą w śnieg, mróz, deszcz, wiatr i co tam jeszcze pogoda sprezentuje. Ładne, kolorowe rzeczy są raczej dla kobiet, które siedzą stale w ciepełku – z auta do windy, z windy do domu lub biura, z powrotem podobna droga. Takie panie mogą mieć zgrabne płaszczyki z bufkami i rękawkami ¾ i uniknąć zabłocenia, zmarznięcia. Cóż, zimą szkoła wizażu jest mi potrzebna, by brak barw w ubraniu nadrobić kolorem makijażu.





